06.01.2018

Co zrobić, aby Nowy Rok był lepszy? - czyli praktykowanie wdzięczności






      Właśnie upłynął nam pierwszy tydzień nowego roku. Mamy już za sobą pierwsze poranne pobudki do pracy, wyrzuty złości na szefa i bezsilność przy popsutej szufladzie. Pokonaliśmy pierwszy kryzys podnosząc się z kanapy i wytrwale udając się na trening, ze skwaszoną miną piliśmy dla zdrowia zielone koktajle, ocieraliśmy pierwsze łzy bezradności i zagryzaliśmy wargi przy liczeniu oszczędności na goniące nas rachunki. Nie mamy sobie czego gratulować, bo właśnie nadszedł moment, w którym nasze postanowienia noworoczne zawisły pod ogromnym znakiem zapytania, a motywacja wyszła z domu z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi. Napisałam to ja- wieczna optymistka, nie oszukując Was przy tym, że życie daje nam nieźle w kość. Świeży start, czyste kartki kalendarza i postanowienia noworoczne nie zagwarantują nam likwidacji życiowych przeszkód i problemów. Mam jednak dla Was niezastąpiony sposób. Metodę, która każdego dnia będzie mogła odmienić Wasz dzień, namalować uśmiech na twarzy i na nowo przywołać ogromną dawkę motywacji.

       Chcesz poznać tajniki magicznej metody?

      Rozsiądź się wygodnie na kanapie, zapal ulubioną świecę zapachową i otwórz swój kalendarz lub planner. Co widzisz?

       Listę suchych faktów, napięty grafik, poupychane spotkania między jedną godziną, a drugą? Pewnie gdzieś jeszcze obok malutką czcionką dopisany jest trening, plan publikacji postów i inne konieczne must to do! Głowa pęka, ciało nie nadąża, a szczęście i satysfakcja wysiadły gdzieś po drodze. Znajome? Mi aż nadto! Gdy pod koniec zeszłego roku robiłam podsumowanie fukałam pod nosem i rzucałam długopisem. Jakoś wszystko szło świetnie, sukcesy zawodowe, rodzina, związek, podróże dookoła świata i rozwój bloga. Mimo wszystko moje podsumowanie wypadło szaro. Brakowało mu energii, kolorów i wdzięczności.





"W całym życiu najistotniejsze jest to, czy przyjmujemy rzeczy za oczywiste, czy też z wdzięcznością."



       Przecież mówiłam Dziękuję, przecież uśmiechałam się na kolejną świetnie zapowiadającą się sesje zdjęciową, skakałam do góry na wieść o wycieczce na wyspy tropikalne, doceniałam obecność moich najbliższych, na których zawsze mogłam liczyć.  

       Gdy przyszło mi rozliczyć się ze starym rokiem 2016 do mojego serca wdarła się okrutna prawda, nie umiałam wykrzesać z siebie prawdziwej wdzięczności. Takiej wdzięczności, która roztopi serce, która nawet w najtrudniejszej sytuacji wyjdzie na wierzch i nie zatonie. Zabrakło mi wdzięczności z pozornie nic nieznaczących chwil. Nagle zapomniałam o błękicie nieba, który koił moje oczy tak wiele lat, zapomniałam o poświęceniu, jakiego dokonał dla mnie Jezus. Swoje zdrowie i przysłowiowy luck uznawałam jako własność i rzecz należącą się mi. Oczywiście uśmiechałam się przy tym, mówiąc „Dziękuję” i „Proszę” i „Oh, jaka jestem wdzięczna!” Prawdziwej wdzięczności nauczył mnie rok 2017...





       Pamiętacie o kalendarzu, o którym pisałam Wam tutaj? To sprawca, wszystkiego! Mojej świeżej motywacji do zapisywania rzeczy i trzymania się ich, regularnych ćwiczeń, publikacji na blogu i zebranych myśli. Właśnie w tym kalendarzu coś mnie tchnęło i postanowiłam sobie każdego dnia notować przynajmniej jedną rzecz, za którą jestem wdzięczna. Początki wychodziły banalnie! Atmosfera poświąteczna, nadal turlałam się z lenistwa jak pączek w lukrze, pełna noworocznej energii i ambitnych planów na przyszłość. Tak łatwo było pisać o sukcesach, szczęściu, wolnym dniu... Cóż za wdzięczność! Schody zaczęły się, gdy deszcz nie przestawał bębnić o parapet, a ja płakałam razem ze strugami deszczu, gdy pies zachorował, a ja nie mogłam przy nim być, gdy nagle znalazłam się setki tysiące kilometrów z dala od bliskich w nielubianym przeze mnie miejscu. Siadałam wtedy przed kalendarzem i obracałam w dłoni długopis. Za co być wdzięcznym? Gdy coś nie poszło po mojej myśli, gdy znów ominęłam trening i zjadłam całą czekoladę. Czy wypada dziękować, że to nie ja dostałam pracę, na którą liczyłam, a demony z przeszłości znów pokazują swoje różki w moim teraźniejszym życiu? Nie było w tym żadnego sensu... ale wiecie co?

       Trwałam dzielnie w spisywaniu najlepszych rzeczy z minionego dnia. Czasem rozpisywałam się tak obszernie, że brakowało mi miejsca, a czasem wymuszałam chociaż jedno zdanie- smaczny obiad, ciepłe skarpetki po powrocie z okropnej sesji zimowej przy temperaturze -10. Z biegiem czasu załapałam. To jest prawdziwa wdzięczność! Ta, która roztapia moje serce na myśl, jak wielką jestem szczęściarą, że mogę pić kawę w przepięknej kawiarence. Gdy ciężkie krople deszczu spadają mi na twarz, a ja o czwartej rano muszę iść do pracy. Dzięki wdzięczności idę w podskokach, bo przecież jak wspaniale, że tą pracę mam! To ciepłe uczucie, gdy na błękitnym niebie widzę szybującego ptaka i zdaję sobie sprawę, że na tą chwile nic mi więcej nie potrzeba. Wdzięczność, gdy po tragicznym dniu mogę wypłakać się w ramię ukochanego, a wypadek może wyjść mi na dobre, bo będę miała czas na błogie lenistwo w domu.





       Praktykowanie wdzięczności czyni człowieka szczęśliwszym, dzień staje się pogodniejszy, a życie nabiera sensu. Bo przecież żyjemy właśnie po to! Dla szybszych uderzeń serca, bliskości drugiej osoby, pomocy innym i wpatrywaniu się w błękit nieba! Dla pozornie nic nieznaczących momentów jak śmiech dziecka, taniec między wirującymi płatkami śniegu, parującej kawy, przytulnego domu, który wita nas po wojażach tych większych i mniejszych...

       Spróbuj powiedzieć Dziękuję! Tak z głębi serca. Niech na twarz wypełznie szczery uśmiech, a serce zaleje ogromna ciepła fala wdzięczności! Ja już zabrałam się za notowanie zjawiskowych dni nowego roku. A Ty?


DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE!        



25 komentarzy:

  1. Ja szczęście zapisuje w specjalnym pamiętniku na 5 lat, który jak zapełnię, podaruję mojemu Ukochanemu. Takie skromne dziękuję.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Tworzysz przepiękny prezent! <3
      Życzę Ci jak najwięcej momentów do umieszczenia w Twoim pamiętniku!

      Usuń
  2. Paulina jak zawsze inspirujesz i dziękuję Ci za to :) w 100% się z Tobą zgadzam praktykowanie wdzięczności czyni człowieka szczęśliwszym! Natchnęłaś mnie do własnego wpisu :):):) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;*
      Czekam w takim razie na Twój nowy wpis! ;)

      Usuń
  3. To prawda. Trzeba być wdzięcznym za każdy dzień i każde pozytywne wydarzenie. :) A przede wszystkim w tej wdzięczności być szczerym z samym sobą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim szczerym z samym sobą! ;) Jeśli nie odnajdziemy prawdziwej wdzięczności wewnątrz siebie, nie będziemy potrafili jej okazać, a rzucone "Dziękuję" okaże się nic nie znaczącym słowem.

      Usuń
  4. A ja napisze: Dziękuje ze jesteś!!

    Wdzięczność jest w dzisiejszych czasach jest bardzo niedoceniana. Smutne to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ! ;)
      W dzisiejszych czasach może i łatwo rzuca się "Dzięki", ale ile jest w tym prawdziwym wdzięczności można wyczuć. W intonacji głosu, postawie, w grymasie twarzy i drugą stopą , powoli odkręcającą się "do swoich zabieganych spraw."
      Dziękuję za Twoją motywację i przemyślenia, które dość często mi gwarantujesz na Twoim blogu Q ;)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe spojrzenie, często nie doceniamy tego, co mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację, wyrażanie wdzięczności jest bardzo ważne. Dzięki temu bardziej doceniamy to co mamy, a o czym często zapominamy jak wspomniany błękit nieba czy zdrowie.
    Oby każdy z nas miał w sobie wdzięczność za te wszystkie cudowności, którymi obdarowuje nas świat! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie się zaczęłam zastanawiać nad tym czy rzeczywiście jestem wdzięczna.. Zawsze myślę, że mogłoby być coś lepiej zrobione (przeze mnie głównie), dużo wymagam, niby coś doceniam, a jednak chyba nie do końca. W zeszłym roku miałam planner w którym miałam spisywać dobre rzeczy z dnia, itp. i nie wytrwałam do końca. Może w tym roku się uda! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze jest wymagać od siebie, ale jeszcze lepiej jest trzymać balans między docenieniem tym, co już mamy, a walką po więcej ;)
      życzę Ci, abyś w tym roku wytrwała w regularnym praktykowaniu codzienności! ;)

      Usuń
  8. Ja na kroku powtarzam, że trzeba być wdzięcznym. Jednak ta wdzięczność w tych czasach nie do końca jest doceniana. Może ludzie muszą dorosnąć? nie wiem, ciężko stwierdzić.. poza tym, piękne zdjęcia! na dodatek masz piękne nazwisko :D Głuszek - ja mam Głuch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może to ten nieosiągalny perfekcjonizm i ciągłe dążenie po "jeszcze" "więcej" "mocniej".
      Moje nazwisko to coś na zdrobnienie Twojego ;D
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  9. Przepiękny wpis, pełen takiego spokoju i ciepła :) Pięknie to wszystko napisałaś.
    Ja wdzięczności nauczyłam się od 2013r. kiedy to nastąpiła pewna przemiana u mnie. Zaczęłam doceniać piękno jakie jest wokół mnie/nas. Nawet najmniejszy drobiazg mnie cieszy, co nie zawsze jest dobrze odbierane przez innych, ale nie przejmuję się tym :) Najważniejsze, żeby czerpać radość z każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna lekcja, którą warto wykorzystać ;) Czasem nasza dziecięca beztroska może wzbudzić dziwne spojrzenia ze strony innych, ale czy to jest ważne? Najważniejsze, że Ty jesteś szczęśliwa, i że znajdujesz szczęście w najmniejszych drobiazgach ;)

      Usuń
  10. Meeega dawka optymizmu na Nowy Rok! Idę w Twoją stronę, bo tego roku kupiłam specjalnie kalendarz, by zapisywać, co mnie spotkało. W tamtym roku i dwa lata wcześniej go nie miałam, i odnoszę wrażenie, że oprócz kluczowych wydarzeń, życie uciekło mi przez palce.
    Dobroci na Nowy Rok! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny sposób na zatrzymywanie wspomnień! Ja sama wczoraj wieczorem siadłam sobie i czytałam każdy dzień po kolei. Coś niesamowitego jak wiele małych momentów ucieka nam przez palce ! ;)
      Dziękuję i wzajemnie ! ;*

      Usuń
  11. Dziękuję Ci za ten wpis, naprawdę. Mi 2017 upłynął tak szybko i z przysłowiowymi klapkami na oczach, że 2018 przywitałam właściwie załamana, że nic mi w życiu nie wychodzi. A Twój wpis właśnie mi uświadomił jak bardzo powinnam być wdzięczna. Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne są chwile załamania i porażki. Cieszę się, że mogłam Ci pomóc:) wszystkiego najlepszego dla Ciebie ! Jak najwięcej magicznych do zapisania momentów:*

      Usuń
  12. Paulina! Fantastyczny wpis na początek roku, który kompletnie różni się od wszelkich pozostałych na ten temat, a jednocześnie motywuje chyba najbardziej z nich! :) Wdzięczność, szczególnie za małe, zwykłe momenty to piękne uczucie i potrafi poprawić humor na bardzo długo. To tak, jak wspólna kolacja z najbliższymi po długim i ciężkim dniu. Nie taka, do której trzeba się przygotowywać, ale taka, podczas której można cieszyć się smakami i obecnością innych. Życzymy Ci w tym roku mnóstwa powodów do wdzięczności i samych świetnych wydarzeń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za tak ciepłe słowa ! ;*
      Wszystkiego dobrego !

      Usuń
  13. Twoje slowa dotarly wprost do mojego serca. Zdecydowanie powinnam nauczyc sie wdziecznosci

    OdpowiedzUsuń
  14. Takiego lata mi potrzeba. Jestesmy scieci lodem i mrozem of 3 tygodni i konca nie widac. Juz mi sie przejadlo -10C- tez chce wyjsc ze swetrow i na plaze!!! :)

    OdpowiedzUsuń