10.02.2018

Wiara to lifestyle



      Witajcie kochani! Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym postem poruszającą tematykę wiary. Ostatni artykuł wzbudził tak wielkie zainteresowanie i odzew od Was, że postanowiłam odnieść się do niego publicznie. Dziękuję za każdy komentarz i prywatną wiadomość. Było mi niezmiernie miło móc rozmawiać z Wami na tak głębokie tematy, odkrywać wspólnie sens aspektów życia religijnego i zwierzać się z wielu dręczących nas spraw. Dziękuję Wam bardzo za otwarcie swoich serc i wspaniałe rozmowy z Wami!






       Najczęściej pojawiające się komentarze dotyczyły odwagi do przyznawania się do swojej wiary i mówieniu o tym publicznie. Zauważyliście, że wszyscy lubimy się w jakiś sposób określać? Ostatnio największą popularnością cieszą się minimalistki,które wypierają konsumpcjonizm, ograniczają swoje szafy, kosmetyczki, potrzeby materialne i wyznają zasadę Mniej znaczy Lepiej. Instagram szturmem podbiły miłośniczki slow life, gdzie kawa wraz z notesem to konieczny must have udanego dnia. Zawzięcie planują każdą godzinę w ramach zwolnienia życia i wygospodarowania tych najcenniejszych chwil na napawanie się chwilą teraźniejszą. Przyznaję się bez bicia, że sama należę do tej grupy. Jakkolwiek planowanie, rysowanie tabelek i notowanie w kalendarzu wychodzi mi marnie,to mogę pochwalić się próbką życia slow life. Kiedy to czasem buntowniczo olewam obowiązki i idę na spacer po plaży, gdy powinnam rzucić się w wir planowania kolejnych projektów, a ja z pełnymi polikami ciasta i kawy zaczytuję się w kolejnej powieści. Slow life w sumie też jest fajne!

       Popularne są też zagorzałe wojowniczki- wegetarianki i weganki. Obrończynie życia zwierząt, zdrowego odżywiania i artystki w tworzeniu magicznie kolorowych zdjęć ich potraw. Minimalizm to styl życia, slow life jak najbardziej, bycie wegetarianką również pomaga w określeniu swoich nawyków o sposobie życia. Zwyczajnie określamy to lifestyle, czyli styl życia i nie ma w tym nic błyskotliwego ani nadzwyczajnego. Całkiem niedawno, w momencie gdy wena jest przeze mnie najmniej oczekiwana, czyli przy zmywaniu naczyń, odkryłam, że wiara to także lifestyle, a o tym jakoś już się nie mówi. Nikt nie krzyczy Ej! Jestem chrześcijaninem, nie piję alkoholu i nie współżyję przed ślubem. A w momentach upadku zwracam się tylko do Jednego Jedynego Wszechmogącego- brzmi lakonicznie i idiotycznie jak na dzisiejsze czasy. Wiem, żaden instagram nie rozwinie się w taki sposób. Blog nie zyska zagorzałych czytelników, a klienci nie będą wysyłać super świetnych paczek niespodzianek w postaci kosmetyków, zegarków i kolejnej pary butów. Lepiej być weganką, minimalistką, żyć wolniej, ale w żadnym wypadku nie mówić o Bogu...






... ale przecież jeśli wierzysz, to jest to coś, co definiuje Ciebie, definiuje Twój styl życia.


         Określa, że w tą niedzielę zwleczesz się z łóżka i pójdziesz na nabożeństwo. Że zawsze po rzucaniu telefonem, nerwach i płaczu przeprosisz i weźmiesz się w garść. Że nie będziesz obojętna na cierpienie innych, a swoją postawą zechcesz pokazać samo dobro. Że pomożesz staruszce, wyciągniesz samotną koleżankę na kawę, staniesz w czyjejś obronie i nie będziesz się bała powiedzieć „Jestem chrześcijanką.” Powiesz to z wielką dumą i świadomością, że każdego dnia dokonuje się dla Ciebie cud. Cud miłości Bożej, poczucia szerzenia Dobrej Nowiny i jasno sprecyzowanej dla Ciebie misji życiowej. Bo przecież wiara to coś więcej niż bycie dobrym człowiekiem. Coś znacznie głębszego, niż proszenie złotej rybki o spełnienie marzeń i coś znacznie bardziej przyszłościowego niż obecne istnienie i pogoń za stworzeniem idealnego życia. Wiara to bezustanne odkrywanie, nauka i długa podróż.


       Wiara to lifestyle- definiuje Ciebie i Twoje wybory.

        Dlaczego miałabyś o tym nie mówić?




17 komentarzy:

  1. Ejjj!! Ja jestem mininalistka! I wcale tabelek nie rysuje i broń Boże nie planuje każdej godziny. 😝 A poważniej... Zawsze uwazalam, ze więcej o naszej wierze (lub jej braku) mówią nasze czyny niż słowa. Idę w niedziele na Msze Święta, staram się postępować według przykazań, a jak upadam to ide prosić o wybaczenie. Pomagam innym i jestem zwyczajnie dobrym człowiekiem. Czy czuje chęć mówienia o Bogu? Nie. Wole pokazać swoja milosc do Niego poprzez czyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak kochana myślałam! A tu otwieram Pismo Święte i widzę jak Jezus nawołuje do tego, aby właśnie o nim mówić, głosić Jego słowo, trąbić na lewo i prawo w Jego imieniu, mówić o zbawieniu, wspólnie z innymi tworzyć wspólnotę, pogłębiać wiedzę o nim itd ;D
      Głęboka wiara to właśnie coś więcej niż bycie dobrym człowiekiem. ;)
      Pozdrawiam ! ;*

      Usuń
  2. Nigdy o tym w ten sposób nie myślałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się wiara to lifestyle, ale tylko wtedy kiedy jest szczera i prawdziwa. Obecnie zauważyłam, że duża część społeczności w niedzielę idzie do kościoła nie dlatego, że chce tylko po to, aby obębnić "obowiązek", bo wypada, bo zawsze tak było itp. Wychodzą z kościoła i nawet nie pamiętają, co tam było powiedziane, a o przestrzeganiu to już nawet nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo czym jest wiara jeśli nie jest szczera i prawdziwa? Wtedy właśnie staje się ona obowiązkiem, czymś co robi się dla "spokoju sumienia" bez większej wiedzy i pragnienia pogłębiania wiary i relacji z Jezusem. W zupełności się z Tobą zgadzam ;)

      Usuń
  4. Co to planowania to też nie jestem dobra w prowadzeniu planera i notowaniu... Wolę slow life bez tego!

    Masz rację teraz panuje moda na minimalizm... To już robi się nudne, ale..

    to trochę zabrzmiało jakbyś nie lubiła weganek i wegetarianek, wiem że w większości to feministki/lewaki i tego nie popieram ale akurat te pierwsze (vege) robią dużo dobrego bo pomagają w ten sposób zwierzętom ;) Chyba chodziło CI o feministki i te wszystkie co protestują, bo nazwałaś je "wojowniczkami". czy się mylę? :D

    PS. co do wiary to dzisiaj byłam pierwszy raz na mszy św we Francji! Wrażenia jak najbardziej dobre, przyszło nawet dużo ludzi czego się nie spodziewałam po tym laickim kraju :D

    Miłego tygodnia! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym tego nudnym. Sama tak jak wspomniałam uwielbiam slow life i minimalizm i nie ma w tym nic złego. Czy jest tego za dużo na instagramie... nie mi określać, każdy znajduje swoją niszę, w której poznaje nowych ludzi, spędza miło czas i rozwija się. Jeśli chodzi o weganki/ wegetarianki szanuję ich przekonania i w żadnym wypadku nie krytykuję. Nazwałam je wojowniczkami właśnie ze względu na ich waleczną postawę przy ochronie praw zwierząt. ;)
      Oh! Ja będąc w Paryżu również poznałam świetnych ludzi właśnie z kościoła ;) Pozdrawiam ! ;)

      Usuń
  5. Oczywiście, że wiara to także lifestyle.
    Obecnie lifestyle kojarzy się z tym, co akurat popularne i mainstreamowe (niekoniecznie kojarzące się z głębokimi wartościami). Jednak nie trzeba hołdować temu, co jest na fali.
    Każdy z nas na swój rozum, swoje dążenia.
    Życie nie jest takie, jakie kreują je social media. Każdy z nas jest poniekąd indywiduum i to jest właśnie w nas piękne.
    Ja czasami nawet lubię iść pod prąd. Jak czegoś nie czuję, to tego po prostu nie robię.
    Warto się skłaniać do refleksji, bo łatwo się zatracić w tym świecie. Obecnie granica między tym, co nam się narzuca, a prawdą, w którą chcielibyśmy wierzyć jest łatwa do zatarcia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno przyznać się do Wiary, bo to "trudny" temat i większość ludzi woli nie myśleć o Bogu, wierze, Kościele. Poza tym sami Księża swoim zachowaniem (oczywiście nie wszyscy!!!), też nie ułatwiają przyznania się, że jest się wierzącym. Ja wierzę w Boga, ale wiem że wciąż za mało "spędzam z Nim czasu", zbyt rzadko chodzę do Kościoła. Często rozmawiam z Nim, modlę się i określam się jako chrześcijanka, ale czy to wystarcza...? Zdecydowanie nie. Twoje posty motywują mnie do przemyśleń, mobilizują do działania. Dziękuję
    www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księża to również ludzie. Popełniają błędy tak samo jak i my, stąd też nie rozumiem ich tak wielkiej hierarchii w kościele katolickim. Wszyscy jesteśmy na równi. Ludźmi, którzy z wielką miłością poszukują Boga i chcą być jak najbliżej niego. Cieszę się, że moje posty zmobilizowały Cię do tak głębokich przemyśleń odnośnie Twojej wiary ;)
      Trzymaj się cieplutko ! ;)

      Usuń
  7. Właśnie zdałam sobie sprawę, że ja również należę do ludzi wyznających Slow Life. Czasami zamiast ślepo biec za czasem, siadam na tyłku, biorę książkę w ręce i po prostu czytam. Obowiązki nie zawsze są najważniejsze :)

    Po raz kolejny zauroczyłaś mnie swoją szczerością i dorosłym podejściem do spraw duchowych. Naprawdę jestem pod wrażeniem, bo czytając coś takiego i ja mam ochotę wziąć z Ciebie przykład i pochwalić się wszem i wobec, że ja też mocno wierzę! Może dzięki takiej otwartości zarazimy też innych do eksponowania swoich przekonań. To przecież nic złego powiedzieć: tak, jestem chrześcijaninem i się tego nie wstydzę :) To wręcz piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam slow life! Zaczytuję się w książkach, gdy muszę dokończyć coś innego, parzę kolejną kawę lub herbatę, gdy mam inne obowiązki albo rzucam wszystko w domu i idę na spacer. Fajne jest to slow life, ale trochę niebezpieczne ;D
      Dziękuję za te ciepłe słowa ;) Cieszę się, że w jakiś sposób mogłam obudzić w Tobie iskierkę inspiracji. Jasne, że tak! Trzeba mówić otwarcie o tym w co się wierzy, o czym się marzy. Przecież nie ma w tym nic złego. Właśnie to określa nas, jakie jesteśmy, jak żyjemy. Nasz własny lifestyle ! ;)
      Ściskam mocno ! ;*

      Usuń
  8. Ja ze swoją wiarą się nie obnoszę. Ale jeśli ktoś zapyta, odpowiem, a nawet rozwinę temat. Myślę, że ta kwestia, to sprawa indywidualna i jeśli ktoś chce o tym mówić, to może, ale są osoby, które wolą zachować to dla siebie i nikogo zmusić nie możemy do tego, aby głośno o tym mówił

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna dziewczyna z Ciebie Paulina :) Bardzo lubię, że dzielisz się swoimi przemyśleniami w tak szczery sposób. Niewiele osób tak potrafi. U mnie samej wiara zajmuje wiele z mojego "lifestyle'u", ale cenię chrześcijan, którzy dzielą się swoją wiarą nią z innymi! Może akurat przeczyta Cię ktoś, kto bardzo potrzebował taki słów? :) Pozdrawiam Cię bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetnie wyglądasz!
    Minimalizm jest dobry, ale co do szafy to wciąż nie mogę z niego zrezygnować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie ;D Z cyklu "Jak ciężko jest być kobietą" ;D

      Usuń
  11. Piękny post Paulina, ale przyznasz szczerze, że w dzisiejszych czasach tak trudno być katolikiem takim na 100%. Lubimy sobie wybierać, w to wierzymy i jest fajne, ale to już mi się nie podoba. Wybieramy sobie to co nam pasuje. I zgadzam się, że w wierze bycie dobrym człowiekiem nie jest najważniejsze, ale z pewnością jest baaardzo, ale to baaardzo ważne. Poznałam kilku "wierzących", co z kościoła nie wychodzili i pismo święte na pamięć potrafili czytać, a nie jestem pewna, czy nazwałabym ich dobrymi ludźmi.

    JA na blogu takich kwestii nie poruszam, a jestem wierzącą, chodzę do kościoła, modlę się. Może przyjdzie kiedyś na to czas:)

    OdpowiedzUsuń